Zakład Bohemistyki
Instytutu Filologii Słowiańskiej
Uniwersytetu Wrocławskiego
we współpracy z Instytutem Filologii Polskiej

ma zaszczyt zaprosić na międzynarodową interdyscyplinarną
konferencję naukową:

Słowiańszczyzna dawniej i dziś – język, literatura, kultura III

Według Goethego „Iloma językami władasz, tylekroć jesteś człowiekiem”, według Wittgensteina „Granice mego języka oznaczają granice świata”, z kolei Lakoff uważał, że „Język posługuje się nami nie w mniejszym stopniu, niż my posługujemy się językiem”.

My, język i świat. Ideę współistnienia tych trzech pierwiastków zakłada konferencja naukowa „Słowiańszczyzna dawniej i dziś – język, literatura, kultura”. Pragniemy, aby organizowane przez nas spotkanie stało się przestrzenią do wymiany poglądów reprezentowanych przez badaczy niezależnie od języka, którym władają, kraju, z którego pochodzą, czy też obszaru badawczego, którym się zajmują.

Nasza komunikacja i zniesienie wszelkich barier językowych pozwoli zapewne na poszerzenie granic, nie tylko naszego własnego świata, wyznaczanych przez nasz język ojczysty, ale również „granic” tytułowej Słowiańszczyzny, której labirynty, lingwistyczne, literackie czy też kulturowe, będziemy mogli przemierzać w naszym wspólnym dyskursie.

Tym sposobem najskrytsze, dotąd niezbadane tajemnice Słowiańszczyzny, wszystkie pytajniki, staną się przedmiotem wyczerpującej analizy i nie zostaną pozostawione bez odpowiedzi!

plakat3

Co się stało z mitologią słowiańską?

Duże wrażenie na mnie zrobiła wymiana zdań internautów, opublikowana w „Gazecie Wyborczej” po tytułem „Dlaczego nasze dzieci nie uczą się mitologii słowiańskiej?” Debatujący wykłócali się o to, czy w ogóle istniała mitologia, a nawet religia słowiańska. Co innego mity greckie, rzymskie, skandynawskie, celtyckie — te są autentyczne, bogate, stanowią inspirację dla całej sztuki europejskiej. Natomiast mitologia słowiańska to co najwyżej zlepek wymysłów i dobrych chęci podejrzanych „naukowców” dziewiętnastowiecznych. Cytuję wypowiedzi jednego z internautów: „O mitologii słowiańskiej możemy powiedzieć tak mało, że aż szkoda o tym mówić”. Ktoś jednak wspomniał o książeczce Aleksandra Gieysztora „Mitologia Słowian”, która mogłaby służyć do nauki w szkołach.

Trudno mi dostrzec w tej internetowej dyskusji odbicia wielu urazów. Może pod wpływem sukcesów mitologii celtyckiej w filmach na podstawie powieści Tolkiena zrodziło się w kimś — bolesne w końcu — pytanie o własną słowiańską mitologię (dobrze, że nie wpomniano jednak przy okazji o nieudolnej filmowej „Starej baśni”). Pytanie to jednak zostało zakrzyczane przez zwolenników, uznanej za najwyższą, kultury śródziemnomorskiej.

Warto w tym miejscu wspomnieć o znamiennym rysie chrystianizacji Polski – o stosunku łacińskich misjonarzy do pogańskiej mitologii i religii Słowian. Zostały one w taki sposób zlekceważone i bezwględnie zniszczone, że wśród badaczy powstało nawet przekonanie — poparte brakiem źródeł — iż w ogóle prawie nie istniały. „Zabrakło wśród misjonarzy chreścijańskich i kronikarzy średniowiecznych głębokiej dociekliwości, zainteresowania i pragnienia wglądu w życie duchowe ludów, które przyszło nam nawracać”. Stąd wymazana dawność, stąd biała karta, stąd puste pola, stąd wyrażane nawet całkiem niedawno przekonanie, że nic nie przemawia za tym, aby u Słowian istniały opowieści o bogach, o ich życiu, działalności, stosunkach pokrewieństwa. Lud słowiański byłby zatem, jak pisze historyk religii słowiańskiej, „dziwacznym ewenementem wśród kultur świata”. Można w tym widzieć również miarę (niezasłużonej, ale rzeczywistej) pogardy dla rzekomo wszechstronnie „prymitywnej” Słowiańszczyzny….

Maria Janion, „Niesamowita Słowiańszczyzna” (fragment)

logo3

Reklamy